Welcome visitor you can log in or create an account

A jednak jestem...

Miałam 46 lat, wiele do zrobienia: dojrzałam zawodowo, rodzinnie, marzyłam o podróżach, pragnęłam zwiedzać świat, nauczyć się jeździć na nartach. Miałam mnóstwo planów na przyszłość, zdawało mi się, że przede mną całe bogate w doświadczenia życie. Istniałam pełna planów i żądzy doświadczania tego, co najlepszego dla człowieka. Ten spokój nieco zakłóciła książka Danielle Steel pt. „Jak grom z jasnego nieba”, która wpadła w moje ręce w wakacje 2000 roku. Przeczytałam ją jednym tchem, z bijącym sercem i od razu pomyślałam: Boże, ja bym tego wszystkiego, nie przeżyła. A jednak życie sprawiło, że z podobną sytuacją musiałam się zmierzyć i ja, i to całkiem niedługo po lekturze książki...

Czytaj dalej...

To jest ewidentne raczysko...

Cóż można powiedzieć o swojej chorobie po wielu latach życia z nią? Została tylko bolesna prawda, która przewróciła wiele lat temu moje życie do góry nogami. Wszystko zaczęło się zwyczajnie. W 1997 roku podczas kąpieli w wannie sama znalazłam sobie guzka. Nie badałam się systematycznie. Zainteresowałam się swoim ciałem, ponieważ zaniepokoiła mnie brodawka od piersi. Stało się to tuż przed komunią mojej córki.

Czytaj dalej...

Non est tuum, fortuna quod facid tuum...

W mojej rodzinie występowała choroba nowotworowa, świadoma więc niebezpieczeństwa systematycznie badałam piersi. W tamtych czasach mammograf był rzadkością, dostępny tylko w dużych ośrodkach, np. we Wrocławiu. Pomimo moich zabiegów i zaklinania rzeczywistości w 1996 roku podczas kąpieli wyczułam w piersi nieduży guzek.

Czytaj dalej...

Choroba w żadnym wypadku nie ograniczyła mojego życia...

Zachorowałam w 1979 roku, miałam wtedy niecałe 43 lata. Sama wyczułam sobie guzek podczas kąpieli. Wówczas nikt nie badał piersi, choroba nowotwo- rowa tego typu była okryta zupełnym milczeniem. Natychmiast wraz z mężem pojechałam do ginekologa. Lekarz mnie badał, badał i w końcu stwierdził –Nie mogę dokładnie Pani powiedzieć, co to jest.

Czytaj dalej...

Nic nie jest ważne, nic się nie liczy, ważne, abyś żyła...

Jest wieczór. Idziemy z mężem spać. Nie mogę zasnąć i nagle ... czuję, że mam guzek w lewej piersi. Zastanawiam się, co to może być, zaczynam się bać. Budzę męża, który mnie uspokaja, ale już po moim śnie. Na drugi dzień wyjeżdżamy do Wrocławia do Spółdzielni „Vita”. Mąż mnie pociesza, ale ja czuję, że nie będzie dobrze. Mam najgorsze przeczucia.

Czytaj dalej...

Nadzieja życia...

W 1982 roku wykryłam w piersi guza wielkości małego orzecha włoskiego. Bałam się nawet pomyśleć, że to może być rak. W tych czasach na wsi nie było żadnej wiedzy na temat tej choroby. Pewnie parę kobiet chorowało, ale to było tabu. Nie było żadnych badań profilaktycznych, mammografii, lekarze nie byli zupełnie do rozmów na ten temat przygotowani.

Czytaj dalej...

Niezwykły rok...

To był niezwykły rok. Nie piszę: straszny, trudny, smutny – chociaż, oczywi-ście, takie określenia same cisną się na usta, ale był pełen miłości, przyjaźni, uśmiechu i nadziei. Ten jedyny w swoim rodzaju rok właśnie się kończy. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że czas od lipca 2011 do lipca 2012 był czasem bezcennym: był walką o zdrowie (to nie ulega wątpliwości), był walką ze słabościami i niemocą, był walką z załamaniem, rozpaczą i myślami, które albo nie dawały spokoju, albo nie było ich w ogóle. Był moją walką z samą sobą!

Czytaj dalej...

Dopomógł mi różaniec...

Niezwykły rok Był 2001 rok. Leżąc w łóżku – po kąpieli – nagle poczułam, że ciąży mi pierś. Kiedy sprawdziłam, wyczułam gdzieś około dwucentymetrowy guz. Był to dla mnie szok, który całkowicie sparaliżował zarówno moje jak i męża działanie. Mówię o wstrząsie, ponieważ należałam do tych kobiet, które systematycznie kontrolują swoje zdrowie. Niecałe pół roku temu byłam u ginekologa, gdzie miałam badane piersi. Mówiłam więc: Skąd wziął się ten guz?

Czytaj dalej...

Z rakiem piersi można żyć...

Choroba nowotworowa wystąpiła u mnie w bardzo młodym wieku. Miałam wtedy 24 lata i byłam na piątym roku studiów. Pewnego razu, zawiązując buty, spostrzegłam na bluzce plamę, nie wiedziałam, skąd się wzięła. Okazało się, że to wyciek z piersi. Udałam się do lekarza ginekologa, który zbagatelizował problem, po prostu zbył mnie.

Czytaj dalej...

Optymistyczna Amazonka...

Od dwunastu lat jestem na emeryturze. Do 2006 roku przeszłam dwie poważne operacje. Jednak dopiero 2007 rok uświadomił mi, jak warto dbać o zdrowie i robić badania profilaktyczne. Po dwuletniej przerwie badań mammograficznych sponsorowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Kępnie udałam się ponownie do miejscowego szpitala. Wynik okazał się zły.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS