Welcome visitor you can log in or create an account

Deprecated: Non-static method Joomla\CMS\Application\SiteApplication::getMenu() should not be called statically in /var/www/clients/client3/web8/web/templates/gk_instyle/lib/framework/helper.layout.php on line 164

Deprecated: Non-static method Joomla\CMS\Application\CMSApplication::getMenu() should not be called statically in /var/www/clients/client3/web8/web/libraries/src/Application/SiteApplication.php on line 275

Wywiad z Kobietą Roku 2014

Rak – to choroba, nie wyrok śmierci, to walka, która wielokrotnie odmienia dotychczasowe życie... O swoich zmaganiach z chorobą, refleksjach związanych z jej pokonaniem i życiu po zwycięstwie, o „Amazonkach”, kobietach po przebytej chorobie nowotworowej piersi - z Kobietą 2014 Roku i prezesem Stowarzyszenia „Kępiński Klub „Amazonki” - Danutą Szpakowską rozmawia Paulina Jakubczyk

Wygrać walkę z rakiem, walkę o życie...  

Pani życie zawodowe od zawsze było związane z Kępnem?

Początek mojej pracy związany jest z zawodem pielęgniarki odcinkowej na Oddziale Chirurgii Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Tam w bezpośrednim kontakcie z ludźmi chorymi zdobywałam pierwszą wiedzę praktyczną w wybranym zawodzie po ukończeniu nauki w Liceum Medycznym w Szczecinku. W Kępnie pojawiłam się w 1975 roku, jako młoda dziewczyna, której zaproponowano pracę w charakterze nauczyciela w Medycznym Studium Zawodowym. W 1980 roku Medyczne Studium Zawodowe zostało włączone do Zespołu Szkół Zawodowych. Objęłam wówczas funkcję dyrektora tegoż Studium oraz zostałam wicedyrektorem Zespołu Szkół Zawodowych, obecnym Zespołem Szkół .Ponadgimnazjalnych nr 1 w Kępnie. Moją pracę zawodową zakończyłam w 2007 roku, od tego roku jestem na emeryturze. Można więc powiedzieć, że moja praca zawodowa w dużym wymiarze związana była z Kępnem. Z miastem tym związane jest także moje życie osobiste. Tu założyłam rodzinę i wychowałam dwójkę wspaniałych dzieci.

Kiedy Pani zachorowała na chorobę nowotworową piersi?

Zachorowałam w 2000 roku. Miałam wtedy 46 lat. Było to dla mnie bardzo ciężkie przeżycie, choroba spadła na mnie jak „grom z jasnego nieba”. Dowiedziałam się, że mam raka praktycznie w ciągu jednego dnia. Moje leczenie trwało około roku. W walce z chorobą cały czas czułam wielkie wsparcie mojej rodziny - to oprócz radio- i chemioterapii najważniejsze aspekty walki z chorobą. Potem wróciłam do pracy – do szkoły, byłam aktywna zawodowo. W tym czasie spotkałam się z kobietami, które także doświadczyły tej choroby. Nasze rozmowy zaowocowały chęcią zgromadzenia osób i szukania sposobów rozwiązywania wielu problemów nas dotyczących. Takie są początki powołania Stowarzyszenia „Kępiński Klub Amazonki”.

Czy to oznacza, że początki Stowarzyszenia były bardzo łatwe?

Optymizm grupy dziewczyn, z którymi zakładałyśmy Stowarzyszenie bardzo szybko został „wystudzony”. Z samego początku nie zdawałyśmy sobie sprawy, ile formalności należy dopełnić, ażeby zarejestrować Stowarzyszenie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Następnym problemem było znalezienie lokalu, w którym mogłybyśmy się spotykać. Dzięki własnemu zaangażowaniu i pomocy naszych rodzin oraz osób, które ze zrozumieniem podeszły do naszych problemów, wszystkie trudności udało się nam pokonać.

Ciężko było zachęcić wówczas kobiety po chorobie nowotworowej piersi do wstąpienia w szeregi Amazonek?

Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba przywołać datę powstania Stowarzyszenia, tj. 2002 rok. Jest to czas, w którym Amazonki funkcjonowały głównie w miastach wojewódzkich. Wiedza o działalności Amazonek była ograniczona. Problem choroby nowotworowej piersi kobiet w wielu środowiskach uważany był nie tylko jako „tabu”, ale także traktowany jako problem dotyczący wąskiego grona kobiet. Nam udało się dotrzeć do wielu kobiet dotkniętych tą chorobą, nie tylko z Kępna, lecz z całego powiatu. Przedstawienie im celów i zadań pozwoliło na zgromadzenie w naszym Stowarzyszeniu bardzo wielu pań Muszę dodać, że koleżanki, które są z nami od samego początku do chwili obecnej, uświadamiają mi celowość powstania naszego Stowarzyszenia.

Czy w takim razie można sądzić, że obecnie coś się zmieniło w kwestii odbioru działalności Amazonek?

Należy stwierdzić, że obecnie nie tylko wiedza o chorobach nowotworowych, w tym o chorobie nowotworowej piersi, jest o wiele większa niż w początkach naszej działalności. Okazało się też, że problem dotyczy dużej grupy społeczeństwa. W tej sytuacji wiedza o chorobie nowotworowej oraz profilaktyce stała się niezbędna, sprzyja temu nagłośnienie tego problemu między innymi w mediach. Łatwiejszy jest obecnie dostęp do lekarzy onkologów, przeprowadzane są na szerszą skalę badania mammograficzne piersi, pozwalające na wczesne wykrycie choroby, a co za tym idzie skuteczniejsze leczenie. Nie bez znaczenia jest też ciągły postęp w medycynie, pozwalający na skuteczniejszą walkę z chorobą. Te wszystkie wymienione aspekty pozwalają na zwiększenie wyleczalności choroby nowotworowej piersi u kobiet.

Ciężko jest się zmagać z trudnymi przeżyciami innych kobiet?

Cały czas reaguję bardzo emocjonalnie. Każda kobieta chorobę przeżywa w inny sposób. Jedna chce rozmawiać, inna nie, a my to szanujemy. Bardzo przeżywamy każdą śmierć Amazonki. Boli nas, że czasem nie możemy więcej pomóc. Wszystko co mogłyśmy zrobić, aby pomóc, zrobiłyśmy. Niestety, niekiedy jesteśmy bezsilne. Prawie każdego roku któraś z nas przegrywa swoją walkę z chorobą. Jest to dla nas bardzo smutne i bolesne. Osobiście bardzo przeżyłam śmierć młodej kobiety, która zostawiła dwójkę dzieci. Nie była w klubie, jednak prosiła o pomoc. My w ten sposób też działamy. Jeśli mamy sygnał i kobieta szuka jakiejkolwiek formy wsparcia z naszej strony, to z chęcią to robimy. Wskazujemy drogę, czasem swoim przykładem udowadniamy, że nie tylko warto walczyć, ale i można skutecznie funkcjonować po chorobie nowotworowej piersi.

To nie jest tak, że zostawia Pani problemy Amazonek za „drzwiami”…

Tak się nie da. Problemami Amazonek żyję cały czas, zdarza się, że to ich rozterki są dla mnie najważniejsze. Rodzina bardzo mnie wspiera, we wszystkich działaniach – to moja siła. Mąż, dzieci – oni wszyscy są zaangażowani bardzo mocno w działalność klubu i za to im z całego serca dziękuję. Gdyby nie oni oraz koleżanki z klubu, sama nie dałabym rady.

Działalność klubu stała się ostatnio bardzo szeroka. Obejmuje nie tylko zabiegi rehabilitacyjne, poradnictwo, konsultacje lekarskie, ale i wycieczki, festyny, marsze Nording Walking, szeroko prowadzona profilaktyka na terenie szkół oraz w gminach powiatu...

Na początku nasza działalność skupiła się na tym, aby pomóc sobie. Po około pięciu latach działania klubu stwierdziłam, że trzeba zrobić też coś dla innych, iść w kierunku profilaktyki. Kępno jest tak ubogie w specjalistów onkologów i innych fachowców, że nawet trudno było zorganizować specjalistyczną rehabilitację, w tym drenaże limfatyczne, które są jednym z podstawowych zabiegów rehabilitacyjnych. Na to w początku naszej działalności wydawałyśmy zgromadzone fundusze. Taka właśnie była początkowa nasza działalność.

I tak rozwinęła się profilaktyka…

Obecnie profilaktyka stanowi ważną część realizowanych przez nasze Stowarzyszenie działań. Dzięki nawiązaniu współpracy z dr n.med. Dariuszem Godlewskim – dyrektorem Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu - przeprowadziłyśmy cykl spotkań z uczniami szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w Kępnie oraz we wszystkich gminach powiatu kępińskiego dla młodzieży oraz kobiet. Spotkania miały na celu zaznajomienie z problematyką chorób nowotworowych piersi, metodami ich wykrywania oraz sposobami leczenia. Bardzo ważną akcją było przeprowadzenie przez doktora nauk medycznych Tomasza Huzarskiego ze Szczecina badań genetycznych kobiet należących do naszego Stowarzyszenia. Badania te miały na celu wykrycie możliwości wystąpienia wśród rodzin choroby nowotworowej (skłonność dziedziczna). Na zorganizowanym z okazji 10-lecia istnienia klubu festynie kobiety mogły skorzystać z bezpłatnej konsultacji u lekarzy onkologów. Z możliwości tej skorzystało wiele osób. Dla społeczności lokalnej organizujemy również marsze Nordic Walking pn. „Razem walczymy z rakiem”.

Strach i obawa dotyczące nowotworów piersi ciągle są, w nas kobietach, prawda?

Tak, oczywiście. Cały czas panuje takie myślenie: jak się nie badam - to mi nic nie „wyjdzie”, a jak się zbadam, to jeszcze coś mi wykryją. Tak nie można, chociaż sama tak myślałam. Na własnym przykładzie wiem obecnie, że takie myślenie jest błędne. Nie - „to” samo nie przejdzie, nie zginie. Wiele kobiet oddala ten problem, a potem bywa, że jest za późno. Im wcześniej wykryta choroba, tym większe szanse na całkowite wyleczenie. Często kobiety trafiają za późno do specjalistów.

Co Pani poradziłaby, takiej osobie, która zauważyła jakiekolwiek zmiany na swojej piersi?

Przede wszystkim od razu zgłosić się do lekarza rodzinnego. To on ma prawo i obowiązek w przypadku jakichkolwiek zmian wpisać nas na szybki cykl badań w ramach pakietu onkologicznego. Jest to obecnie bardzo ważny element pozwalający nie tylko na szybką diagnostykę, lecz także na wdrożenie ewentualnych procedur medycznych. Jeżeli któraś z pań nie wie, co ma robić, to w każdej chwili może zgłosić się do nas. Wieloletnie doświadczenie powoduje, że posiadamy wiedzę, która pozwoli na wybranie właściwej formy zdiagnozowania zauważonych zmian w obrębie piersi.

Jakby Pani zachęciła kobiety, które zachorowały na raka piersi do wstąpienia do klubu?

Powinny chociaż wydobyć z siebie tyle siły, by wejść na naszą stronę internetową lub zadzwonić do nas – poczytać o naszej działalności. Kontakt z innymi kobietami, które osobiście zmagały się z chorobą nowotworową bardzo wzmacnia psychicznie. Warto chociaż raz przyjść i porozmawiać. Nie zmuszamy. Myślę, że kobiety, które mają takie nastawienie, że przyjście do naszego Klubu jest jednoznaczne z koniecznością rozmowy o swojej chorobie jest błędne. Wbrew zasłyszanym niekiedy opiniom choroby nowotworowe nie są podstawowym tematem naszych spotkań. Chcemy wspólnie wypracowywać metody, które realizowane będą przez nasz klub. Wierzymy, że pozwolą one nie tylko przywrócić pełną sprawność fizyczną pań po przebytej chorobie nowotworowej piersi, lecz także ich równowagę psychiczną, zaburzoną przez przebytą chorobą. Rehabilitacja fizyczna w naszym klubie polega nie tylko na przeprowadzaniu masażu limfatycznego, zajęć na pływalni. Od wielu lat współpracujemy z doktor fizjoterapii Justyną Hanuszkiewicz, która przeprowadza wiele badań indywidualnych pozwalających na zastosowanie właściwych ćwiczeń rehabilitacyjnych dla każdej z naszych koleżanek. Wspólne wyjazdy nad morze lub w góry oraz wyjazdy integracyjne połączone z zabiegami rehabilitacyjnymi pozwalają na szybszy powrót do pełnej równowagi fizycznej i psychicznej.

Patrząc z perspektywy czasu, czy wprowadziłaby Pani jakieś zmiany do programu działalności klubu?

Zawsze można coś zmienić na lepsze. Myślę, że jeszcze bardziej musimy wyjść do społeczeństwa z profilaktyką, chociaż świadomość kobiet i młodzieży wzrasta, podobnie jak dostęp do informacji. Trzeba zacząć od młodych dziewczyn, nauczyć je jak obserwować swoje piersi. Wtedy będą wiedziały, kiedy jest jakaś zmiana. Pięć minut przed lustrem, popatrzeć na siebie czy wszystko jest w porządku, pod prysznicem... to może nawet uratować życie. Nadal jednak młodzież jest mocno zdystansowana do tego tematu. Dziewczyny nawet wstydzą się słuchać o badaniach, lekceważą temat, śmieją się – ten opór trzeba przełamać. Musimy jeszcze bardzo mocno skupić się na współpracy w instytucjami lokalnymi oraz samorządowymi. Należy bardziej zadbać o pozyskiwanie środków finansowych na prowadzenie naszej statutowej działalności w ramach ogólnokrajowych programów wspierających osoby niepełnosprawne. Działania nasze udaje nam się realizować - w dużym stopniu - dzięki osobom, które przekazują 1% podatku w składanych zeznaniach podatkowych na rzecz kępińskich Amazonek. W tym miejscu pragnę tym osobom serdecznie podziękować oraz zapewnić, że otrzymywane środki wydajemy prawidłowo.

Daje Pani świadectwo, że po chorobie można żyć pełnią życia.

Bo życie jest wspaniałe.

Czuje się Pani spełniona?

Tak, jednak cały czas myślę, co by jeszcze zrobić, co poprawić. Chęć dalszej pracy jest we mnie ogromna. Najwięcej sił i motywacji do działania – jak już wcześniej wspomniałam - daje mi moja wspaniała rodzina, tj. mąż, dzieci z ich rodzinami i oczywiście wnuczęta. Wspólne spotkania i wyjazdy wnoszą wiele radości do mojego życia.

Czym jest dla Pani tytuł Kobiety 2014 Roku? Ogromnym wyróżnieniem. Bardzo się ucieszyłam, poczułam uznanie ze strony lokalnego środowiska. Jak zobaczyłam ile głosów zdobyłam...

ponad 900...

… to urosłam w siłę, dostałam potwierdzenie, że moja praca jest potrzebna. Od początku powstania najpierw grupy potem klubu „Amazonek” jest Pani jego przewodniczącą, czy podjęłaby Pani to wyzwanie raz jeszcze? Zdecydowanie tak. Widzę, że nie tylko moje działania, lecz całego Stowarzyszenia Kępiński Klub Amazonki znajdują poparcie coraz większej ilości osób. Do naszej organizacji należą nie tylko kobiety z terenu powiatu kępińskiego, lecz także z pobliskich miejscowości, tj. Wieruszowa, Sycowa czy Ostrzeszowa.

Ostatnio zmienianyczwartek, 26 marzec 2015 13:17

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.